Z racji tego, że w dzieciństwie nie znosiłam fasolki po bretońsku z kiełbaską, mama robiła mi ją z parówką.
Była to jedyna "kiełbaska" jaką jadłam i chyba jedyne "mięso" w moim jadłospisie! (aż trudno mi w to uwierzyć teraz:))
Ale smak mi pozostał do tej pory i fasolkę robię z parówką! :)
Moim przepisem przekonałam wielu znajomych do tej potrawy. Jedna z moich koleżanek deklaruje, że je fasolkę tylko u mnie :))
Składniki:
- 400 g fasoli
- 5 parówek
- 1 marchewka
- 1 cebula
- 3 łyżki koncentratu
- sól
- pieprz
- cukier
- majeranek
- kminek mielony
- liść laurowy
- ziele angielskie
- 1 łyżka mąki
- masło
Fasolę moczę przez dobę.Następnie gotuję ją do miękkości dodając 4 ziarenka ziela angielskiego i 2 liście laurowe. Podczas gotowania dolewam od czasu do czasu wodę, bo szybko odparowuje. Marchewkę kroję w talarki albo kostkę i dodaję do gotującej fasoli. Gdy marchewka będzie ugotowana dodaję koncentrat pomidorowy. Parówki kroję w plasterki i podsmażam lekko na łyżce oleju. Jak będą lekko rumiane dodaję je do fasoli. Na tej samej patelni rozpuszczam masło i dodaję pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy się już zeszkli, dosypuję mąkę i przez chwilę podsmażam. Cebulę z zasmażką dodaję do garnka z fasolą. Wszystko doprawiam solą, pieprzem odrobiną cukru oraz majerankiem i zmielonym kminkiem.
Robię czasami wersję czosnkową, dodając 2 ząbki.






Ja kiedyś ogólnie nienawidziłam fasolki po bretońsku, ale się do niej przekonałam :D
OdpowiedzUsuńFajny pomysł z parówką!
Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :)
O oo fajny pomysł z tą parówką!! też nie lubię z kiełbasą...a to dla mnie dobra opcja! dzięki Olikowa kucharko :)
OdpowiedzUsuńMoże przekonam tym przepisem męża, który (o dziwo!) jako facet nie lubi fasolki z kiełbaską i zawsze robię fasolkę w sosie pomidorowym. :) Ta wygląda bardzo apetycznie :)
OdpowiedzUsuńMiesiąc temu kupiłem kilka rodzajów fasoli w sklepie internetową i testuję na różne sposoby. A ponieważ kupiłem dzisiaj parówki wiedeńskie postanowiłem je skonfrontować. I szukając w sieci wszędzie na początku była fasola puszkowana, a Twój przepis był pierwszym obejmującym gotowanie fasoli. Fakt, proces podobny do bretonki, ale Twoje wprowadzenie poprzez okres dziecięcy, kiedy jak wiadomo, wszyscy mamy albo wytwarzamy sobie nawyki niejedzenia pewnych rzeczy. A mama chcąc dokarmić, zamieniła kiełbasę na parówkę i poszło. I to mnie zaintrygowało i właśnie zamoczyłem na jutro małą, czarną fasolę. I jestem bardzo ciekaw co wyniknie jutro z żeliwnego garnka... Oczywiście dam znać. Dzięki za przepis.
OdpowiedzUsuń